wyobraźcie sobie małą endż, która od kilku miesięcy starannie odbudowuje sobie w piaskownicy swój zameczek. jest całkiem uroczy - ma okienka, wieżyczki z plastikowych kubeczków. ozdobiła go nawet kolorowymi kapslami i kamyczkami. i bije wiaderkiem i łopatką wszystkie szczyle, które chcą go uszkodzić.
nagle pojawia się w piaskownicy zaginiony w akcji/życiu kolga. i nie, nie będzie klasyczne emo-story, kolega wcale zamku małej endż nie niszczy.
endż, jak tylko kolegę na horyzoncie zobaczyła, prewencyjnie, własnymi odnóżami, zmiotła swój zamek z piasku z powierzchni piaskownicy, celem zrobienia miejsca na przenośny karton, który kolega zawsze ma ze sobą. i który wkrótce zabierze ze sobą w dalszą podróż.
i echem po głowie odbijają mi się pierwsze wersy 'cherry lips'
She gave you everything she had
But she was young and dumb
She'd just turned twenty-one
(...)
twierdził, że to o mnie dopóki nie wytłumaczyłam, że dalej chodzi chyba o chłopca przebierającego się za dziewczynę
-
Obrazki:
Pokaż wszystkie (1) ›